Deutsch (Deutschland)English (United Kingdom)Italian (Italy)Slovak (Slovakia)
Poruszenie w wiosce
Środa, 01 Październik 2008 19:37 Administrator
Email Drukuj PDF
Pod wieczór dzieci powróciły do Ablandis. Maksymin, chcąc się usprawiedliwić, dlaczego nie przyszedł po południu do gospodarza koszącego trawę z drugiej strony góry powiedział: "Panie gospodarzu, nie przyszedłem, ponieważ spotkaliśmy z Melanią, Piękna Panią, która długo z nami rozmawiała". "Dobrze, chodźmy więc do gospodarza Pra, zapytamy tam Melanię."

Rodzina Pra mieszkałą w sąsiedniej zagrodzie. Babkę spotkali na progu domu. Maksymin zapytał ją: "Babciu Caron, czy widzieliście Piękną Panią w ogniu, unoszącą się w powietrzu nad doliną ?" W kilka minut później, w kuchni, gdzie zebrali się wszyscy, Maksymin przekazał swoje opowiadanie po francusku i w narzeczu. Melania, którą sprowadzono z obory potwierdziła opowiadanie chłopca w każdym szczególe. "Dzieci widziały Najświętrzą Dziewicę, ponieważ tylko Ona ma w niebie Syna, który rządzi" - zawołała babka Pra. Nazajutrz była niedziela. Dzieci zostały zaprowadzone do proboszcza. Proboszcz wysłuchał opowiadania przed Mszą św. Był bardzo wzruszony. I zaraz podczas Mszy św. opowiedział o tym z ambony. Wzruszony do łez mówił tak niewyraźnie, że ludzie mało co z tego zrozumieli. Ale wiadomość rozchodziłą się szybko. Czujny wójt postanowił udać się po południu do Ablandis i na miejscu wypytać obydwoje pastuszków. Lecz Maksymin skończywszy właśnie swoją służbę u Piotra Selme, wrócił już do Corps. Wójt zatem stracił całe popołudnie i wieczór, starając się skłonić Melanię, aby odwołała swoje opowiadanie. Obiecywał, groził, chciał nawet za cenę złota kupić jej milczenie. Ale nic nie osiągnął. "Pani kazała mi mówić i będę mówiła."

Tego samego wieczoru, będąc pod wrażeniem opowiadania, gospodarze: Jan-Baptysta Pra, Piotr Selme, oraz ich sąsiad Jan Moussier, postanowili spisać mowę Najświętszej Maryi Panny pod dyktando Melanii. Dzięki nim, pierwszym pisanym dokumentem o wydarzeniu w La Salette będzie zapis mowy Najświętszej Maryi Panny. Dokument ten nosi datę następnego dnia po objawieniu i zawiera podpisy wszystkich trzech gospodarzy. W poniedziałek wójt poszedł do Corps, aby wypytać Maksymina. Powrócił stamtąd zwyciężony pewnością, szczerością i uporem chłopca. Jego opowiadanie zgadzało się całkowicie z opowiadaniem Melanii.

CO SIĘ WYDARZYŁO?

Niezwykła wiadomość rozchodziła się szybko. Pielgrzymi, ciekawscy, niewierzący, obserwatorzy, przychodzili, aby się wypytać, grozić, kusić dwoje świadków lub też przyłapać ich na sprzeczności. Wśród nich byli dziennikarze, wysłannicy władzy państwowej, a także przedstawiciele kurii, którzy na polecenie biskupa Grenoble mieli przeprowadzić dochodzenie. Biskup był bowiem upoważniony do wydania oświadczenia. Dlatego 9 października 1846 r. wydał list zakazujący księżom mówić na temat wydarzenia, do czasu aż on wyda swoje orzeczenie "po przeprowadzeniu badania, które powinno być dokładne i surowe". W rzeczywistości biskup był na bieżąco informowany o wszystkim, co działo się na górze objawienia, oraz o rozwoju i zachowaniu się dzieci. Ks. Melin, dziekan z Corps, przekazywał mu wszelkie informacje.

Wysłannicy biskupa byli zobowiązani zebrać dokumenty i sporządzić raport o wydarzeniu, o dzieciach oraz o skutkach tego wydarzenia. Następnie złożyli swoje sprawozdanie przed komisją, powołaną specjalnie w tym celu, a złożoną ze zwolenników i przeciwników tego wydarzenia. Ta komisja, której przewodniczył sam biskup, zapoznała się z dokumentami, przesłuchała obydwoje świadków oraz ich wychowawców, dając swobodę wypowiedzi wszystkim, którzy mieli jakiekolwiek zastrzeżenia.

Orzeczenie komisji było bardzo przekonujące: "Dzieci, nie zostały oszukane, ani nie są oszustami. Gdyby nawet chciały oszukać, nie byłyby w stanie czegoś takiego wymyśleć". Od 1847 r. biskup był już przekonany o prawdziwości objawienia. Jednak z wielką roztropnością jeszcze przez 4 lata zbierał informacje i radził sie innych. W tym czasie zmieniali się prowadzący badania.

Zwróćmy uwagę na nieoficjalne, lecz godne uwagi prace dwóch księży. Pierwsza, księdza Lagier, pochodzącego z Corps (luty 1847), i druga, księdza Lamber z Avignon (maj 1847). Obydwaj księża zadawali dzieciom pytania używając ich gwary i skrupulatnie zapisywali uzyskane odpowiedzi. Możnaby jeszcze przytoczyć wiele innych.